<
|
|
|
|
|
Artykuł niezależny |
W serwisie od: 2010-06-26 13:32:01 | Dział: Proza
...a kiedy już Cię zabiję.
autor: Justyna Szymczyk
-Każdy normalny związek potrzebuje kłótni. Potrzebuje ostrej wymiany zdań, opluwania i bicia w twarz używając do tego celu słów. Latających po mieszkaniu „kurw” i głośnych, wywrzeszczanych tnących jak noże zdań „Jak ja Cię nienawidzę!”, którym towarzyszy zimne, przeszywające duszę spojrzenie pełne pogardy. Bo przecież to buduje, cementuje, rozgrzewa. Kochanie, popatrz na mnie teraz, kiedy do Ciebie mówię: My tego potrzebujemy. Żebyśmy nie zarzygali się słodkościami, które nic nie wniosą do naszego życia. Nie chcę monotonii i ciągłego słuchania, jakże to bardzo mnie kochasz, skoro jesteśmy zupełnymi przeciwieństwami. Rozumiesz mnie? No powiedz... To nam nie pomaga? Uwielbiam, kiedy Cię nienawidzę, a Ty nienawidzisz mnie równie mocno. Uwielbiam kiedy kłócimy się o pierdoły, krzyczymy na siebie jak idioci, bez celu i sensu, jak zawsze. Uwielbiam kiedy łapię Cię na kłamstwie, a Ty wymyślasz na poczekaniu 1000500100900 usprawiedliwień, w które nie uwierzy nawet dziecko, a ja wybiegam i trzaskam drzwiami 2 razy mocniej niż zawsze. Uwielbiam te wszystkie złe momenty! - jest w nas wówczas tyle pozytywnych emocji!
-Tak mu powiedziałaś?
-Tak czułam.
-A on?
-Przyniósł ogromnego lizaka w kształcie serca.
-Po co? To dziecinne.
-Rzucił nim o podłogę, a potem, wskazując na te rozbite po pokoju części, zapytał czy już pojęłam co zrobiłam z jego sercem...
-Co zrobiłaś?
-Nic. Siedziałam jak skała. Patrzyłam przed siebie, na rozmywający się przed oczami obraz i bez czucia odpalałam kolejnego papierosa.
-Wyszedł?
-Nie. Czułam jego obecność. Był tam ze mną. Stał i patrzył.
-Masz satysfakcję?
-Satysfakcję? Niby z czego?
-A nie widzisz tego? Kocha Cię i chce, żeby między Wami wszystko toczyło się idealnie. A ty w swoim urojonym obrazku idealności masz niekończące się kłótnie budujące związek i pokazywanie mu braku jakichkolwiek uczuć, by już za chwilę dać mu złudzenie niekończącej się miłości. I to tłumaczenie: Przeciwieństwa, wybuch, emocje.
-Nie jest tak...
-A jak? No jak niby jest?
-On wie, że to jest potrzebne, on przyznaje mi rację. On... On. On zdradza mnie na pokaz. Na moich oczach, bez żadnych skrupułów, z błyskiem w oku, kiedy widzi mój wzrok skierowany w ich stronę robi wszystko, bym wyciągnęła zazdrość z kieszeni i rzuciła mu ją w twarz.
-Co zrobiłaś?
-Stałam niewzruszona, bo niby co miałam zrobić. Biegać w kółko, płakać, wyrywać sobie włosy i krzyczeć: 'Spojrzałeś na nią, spałeś z nią!'. Nie robi na mnie wrażenia coś, co jest robione na pokaz. Kiedy podniósł głos atmosfera zrobiła się gęsta. Nóż, którym najchętniej bym go zabiła, można było powiesić w powietrzu, miedzy nim, a mną. Kolejna kłótnia, a ja po raz kolejny stałam nieruchomo, czasami w moją wymowną ciszę wplatając kilka wbijających go w ziemię słów. Zamknęłam się na dobre, kiedy z dziury w podłodze wystawała tylko jego głowa, która nic już nie mówiła. Tylko patrzyła. Wystarczyło żeby zrozumiał. Wzięłam go za rękę, wyciągnęłam i znowu było tak jak dawniej. Do kolejnej, budującej więź, kłótni.
-Nic nie rozumiem.
-Bo tu naprawdę nie ma czego rozumieć. Ja go kocham. Możesz nie wierzyć i twierdzić, że nie jestem normalna, ale tak jest. Jesteśmy ogniem i wodą. Mamy inne poglądy, sposób na życie. Kiedy udajemy, że wszystko tolerujemy i zgadzamy się ze swoją opinią jesteśmy jak nadmuchana żaba. Jedna głupia igiełka może sprawić, że to wszystko pęknie i oblepi nas wnętrznościami. Po takim wybuchu nie chcielibyśmy już na siebie spojrzeć. Możesz powiedzieć, że nasz związek to farsa, że pomiędzy kłótniami nie ma miejsca na miłość, że już za chwilę się po prostu znienawidzimy, ale tak naprawdę budujemy coś, czego nikt inny nie jest w stanie zrozumieć. Zrozumieć możesz tylko jedno, możesz w to uwierzyć jeśli chcesz. Przeciwieństwa się nie przyciągają, ani nie uzupełniają. Nieodpowiednio dobrane przeciwieństwa się niszczą i nienawidzą.
-Mam wrażenie, że ty już zniszczyłaś siebie. Rozmawiam z tobą i nie rozumiem twojego bełkotu bez składu i jakiegokolwiek sensu. Podajesz mi argumenty tak bzdurne, że po wysłuchaniu rzygać mi się chce jak na Ciebie patrzę. Jesteś zerem, nikim, obdartą z uczuć, bezwartościową osobą. Straciłam czas na twoje opowieści i jedyne czego mnie nauczyłaś to to, że miłości nie ma. I tylko tego jestem teraz pewna.
-Co ona robi?
-Rozmawia...
-Rozmawia?
-Coś jeszcze jest w stanie pana zdziwić?
-Właściwie... T...
-Proszę iść do pacjentki i zaprowadzić ją na zajęcia.
-Znowu pomyśli, że nim jestem.
-Nie.
-Skąd ta pewność?
-Wczoraj w nocy go zabiła.
-Słucham?
-Coś jeszcze jest w stanie pana zdziwić?
-Właściwie... Ta krew.
|
Justyna Szymczyk
- Uśmiecham się do słońca, bo lubię je najbardziej na świecie, prawie tak samo mocno jak Ciebie lubię :) - W ciepłym kocu z gorącą herbatą "tworzę" przeróżne dziwne rzeczy ;) sprawdź autora |
|
Komentarze:
Dodaj komentarz
Przejrzyj wszystkie (3) |
|
 |
Ha!- A. () - 2010-06-27 00:23:32 | |
Widziszzzzz!
Mówiłam!
Pisz pisz pisz pisz pisz częściej! | |
 |
Oczarowana!- M. () - 2010-06-26 23:50:26 | |
CUDNE.
Nic więcej nie napiszę. Nie muszę.
Pisz częściej! Proszę. | |
 |
Brak tytułu- Dominika () - 2010-06-26 14:24:29 | |
No wooooow... to jest niezłe :) a tym bardziej, że dotyczy bezpośrednio kierunku moich studiów to dodatkowy plus. Więc ocena: akademicka 5 z plusem :) |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Redakcja zastrzega sobie prawo redakcji, skrótów, bądź usunięcia opinii zawierającej treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, reklamowe, naruszające prawa cernuus.art.pl lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego.
Jednocześnie przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie, o których mowa powyżej, może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
|
|
|
|