Kim jeste鄉y
  Publikuj, kontakt
  O autorach
Nowy numer Archiwum Informator kulturalny Galeria Linki

Pan Tadeusz charakterystykaStanis豉w Ignacy Witkiewicz SzewcyOda do m這do軼i analiza i interpretacja
Cernuus poleca
Czwartek - Putek
brewiarz. moje ma貫 drobiazgi - S豉womir Hornik
notatka z 01.04.2007 - ㄆkasz Podg鏎ni
Babcia - Karol

Ostatnio dodane
NIGDY NIE CZYTAΒM BRZYDKIEJ POETKI - Marek Kierus
Bez tytu逝 - Marek Kierus
Bez tytu逝 - Marek Kierus
legenda - Rafa Biel
Kaliope - Rafa Biel
wodnisko - Rafa Biel
stra積ica - Rafa Biel
casual friday - Rafa Biel
bajkonur - Rafa Biel
Pytanie - Putek
Akcja "Wis豉" - Rafa Biel
cafeteizm - Rafa Biel
S這wa - Putek
sukkub - Rafa Biel
Debiut
Psychodela -
Rze niewini徠ek -
czarnow這sa -
***[prawda] - Gra篡na Szklarz
GRANICA - Adrianna Grzywacz
POCZ﹗EK KO哸A - Adrianna Grzywacz
DROGA - Adrianna Grzywacz
MOJE "JA" - Adrianna Grzywacz
Egzamin - Gra篡na Szklarz
ARMATA - Adrianna Grzywacz
Wygna鎍y Raju - Gra篡na Szklarz
BEZ ODWROTU - grzegorz mr霩
PORANEK - grzegorz mr霩
REFLEKSJA - Adrianna Grzywacz
Inny 鈍iatPanny z Wilka Iwaszkiewicza
Najlepiej ocenione

Najch皻niej czytane

<



Streszczenia
Artyku niezale積y  |   W serwisie od: 2006-07-11 12:55:25  |   Dzia: Cienk kresk

Babcia
autor: Karol

Babcia

Jedziemy na 鈍i皻a do babci, mojej babci, jedynej babci, jaka mia貫m. Poci庵 pe貫n, umiera komuna, kt鏎a umrze musia豉, zdechn望, pa嗆, bo wiem o tym teraz, kiedy w doros這嗆 mnie Wyborcza i matura przyoblek豉. Jedziemy w tym 軼isku do miasta, wielkiego potwora, a ja, czuje si nad wyraz szcz窷liwy, m康ry, kosmopolita wr璚z, bo jestem urodzony, z pochodzenia, z tej ziemi obiecanej, z Widzewa ? 這dzianin z krwi i ko軼i. Matka siedzi na torbie z mi瘰em, na naszej wa堯wce, na dobroci, na wielkiej nocy, ojciec ma wszystko gdzie. W 鈍ietle, w zasadzie w po鈍iacie jakiej, czyta. Ja pr鏏uj sw鎩 komiks, swojego Kajko i Kokosza, z trudem ca貫 250 z這tych uzbierane, przeczyta. 妃ierdzi wszystko ? nasza torba, facet po lewej, poci庵 ca造 i to, te Kutno, w kt鏎ym zamiana lokomotywy, dwie godziny ca貫, a w mie軼ie ksi璕arnie. Zwyczaj ojca ? wyskoczy, rozejrze si, na ksi璕arnie nalot zrobi, bibliofila ma zamiar struga i w og鏊e wielkie ryzyko, bo zawsze poci庵 mo瞠 wcze郾iej ruszy.
Ale nic to. Ojciec biegnie, na dworze ch這dno, cos po pi皻nastej, ale zima w zasadzie. Taka zima, kt鏎a nie jest ju zima, ale zimno jest.
Wszyscy wagonie pal, wszyscy narzekaj, pr騥b tysi帷e ? 瞠by kurwa ruszy, po chuj tyle stoi, a ja w tym t逝mie, wyzwisk i obelg lawinie przy matki abnegacji i rezygnacji d這 wyci庵am. Co te stary czyta? I patrz, 瞠 to dziwne, encyklopedia Larussa, komety, galaktyki, gwiazdy, planety, co nieosi庵alnego, Armstrong, Gagarin na wyci庵ni璚ie r瘯i i tak si w tym zapalam, 瞠 dochodz do po這wy, wertuj帷, kartkuj帷, serki lat, ca陰 cywilizacj poch豉niam w te, bez ma豉, dwie godziny, w豉軼iwie p馧torej, mecz pi趾arski. Ojciec wchodzi zdyszany, jak Miko豉j 鈍i皻y z rumie鎍em na policzkach i wtedy mi si podoba, bo wychodzi z niego fascynat, mi這郾ik. Rzecze do matki struchla貫j:
- Wyda貫m wszystko, ale zobacz, co kupi貫m.
Trzyma kurczowo encyklopedi, tom jeden, W軼iek造 br您? Jasny br您? Wypo鈔odkowany? Ugier? Nie wiem. Patrz zaskoczony, w瘰z k堯tni, nowa kampania, blitzkrieg si szykuje, a matka tylko milcz帷o, zdaje si, spokojnie g這wa potakuje.

***



Babci stoi na dworcu. Rzucam si na ni, ku niej, do ramion rozpostartych, jak figura Jezusa w Rio de Janeiro. W czasie biegu, tego szale鎍zego sprintu, wal swym 豚em o s逝p, znak, dr庵 z napisem ? 鏚 Kaliska?. Krew sp造wa po czole, babci zalewa, jej widok rozmazanym czyni, a ja padam w tym czasie tratowany przez dziesi徠ki os鏏, kt鏎e 酥iesz p璠z tak jak ja, do bliskich i autobusu czekaj帷ego.
W ramionach spoczywam ojcowskich. Na r瘯ach niesiony jestem, a ojciec niczym bohater filmowy, 穎軟ierz, przeciska si w鈔鏚 kurew, chuj闚 innych obelg. Wszystko szaleje, rozpacza, matka wyje, ojciec wrzeszczy, lament babki, ja 郵epn. Nic nie widz w krwi upa熥any, kontuzja 逝ku brwiowego, 豉wka rezerwowych, zero trening闚.
Nios mnie tedy na r瘯ach w tej krwi, limfie, osoczu, jak bohatera, jak 穎軟ierza, zw這ki do grobu, Agamemnon. I chyba teraz, w tej chwili, w豉郾ie na tej 軼ie盧e, robi mi si dobrze, specjalnie, nad wyraz dobrze. Wydaje mi si, odczuwam na ca造m ciele 豉skotki, podra積ienia s這dkie teraz powiedzia豚ym egocentryzm, bo mnie nios i to jest w豉郾ie przyczyna mojego dobrego samopoczucia. Bo jestem potrzebny, bo mam wra瞠nie, 瞠 鈍iat si wok馧 mnie kr璚i, p瘼kiem jestem, sto貫m okr庵造m. Bo skacz przy mnie i g豉szcz ? babcia za uchem w krwi utaplanym, matka po czerepie, ojciec niesie.
Wpadamy, nie wchodzimy tylko w豉郾ie 豉dujemy si ca造m Olsztynem do domu babci. Suka szczeka, lata ko這 mnie to bydl wielkie, okropne, Hieronim Bosch i kit wie, co jeszcze. Zlizuje ze mnie, z czo豉 mojego, krew, motyw przewodni wieczoru, tego podrozdzia逝, mojej jedynej rado軼i. Ojciec wali j przez 貫b, babcia gaza, matka woda, siostra matki ? artystka, plastyczka ? wrzeszczy, jakby nie mog豉 spyta normalnie, w spos鏏 godny do sytuacji:
- Czy on 篡je?
- A 篡je, do cholery ? klnie babcia, co jej si nie zdarza cz瘰to, bo jest pokorna, wojna, m捫 i 篡cie tej pokory j nauczy這 ? a co ma nie 篡? Jutro na weselu b璠zie ta鎍zy!
? Jakim weselu, jakim, kurwa, weselu? ? Wrzeszczy ojciec ? gaz, wod jak捷!
A mnie ten 貫b obola造 ju p瘯a na dwoje. I pragn protestowa, bo przez swa niezdarno嗆, przez sprint, atmosfer na dzie dobry zag瘰zczam. I zn闚 mam wra瞠nie, 瞠 jest to z mej strony ? obola貫j i m這dej ? co doros貫go. Ta budz帷a si 鈍iadomo嗆, my郵, 瞠 to ja jestem przyczyna, sprawc, ko貫m zamachowym tej k堯tni, kt鏎a na moich oczach przed g這w moja w mord jaki si przeradza. I wyrzekam:
- Cisza.
M闚i to tonem mi瘯kim, aktorskim, bez wykrzyknika, za to, z jakim 豉dunkiem emocjonalnym. Rodzina odwraca si do mnie pe軟a niemego ? ? co??, a ja na to reaguje jednym, ma造m u鄉ieszkiem i ju usta uk豉dam do powt鏎nej pro軸y, gdy matka daje znak ? ostry znak ? 瞠by wszyscy si uciszyli, bo synowi g這wa p瘯a, ta co ju p瘯ni皻 jest.
Wszyscy uwijaj si w milczeniu, ciszy, z namaszczeniem, pietyzmem jakim. Le輳 otumaniony sw moc, sytuacj, kt鏎a mnie wyczerpuje, m kie趾uj帷 doros這軼i. Le瞠 i powieka mi opada swobodnie, bez wysi趾u, bez woli mojej. Patrz jeszcze nim zasn, dostrzegam siostr matki, kt鏎a jak pos庵 stoi i si wszystkiemu bacznie, lecz bez nachalno軼i przygl康a.



 Karol -  sprawd autora  

 字ednia ocen: 4.4 (17 g這s闚)

 Komentarze:                                      Dodaj komentarz   Przejrzyj wszystkie (10)
Brak tytu逝- Anonim () - 2012-01-25 19:40:08
Brak tytu逝- Anonim () - 2012-01-25 19:10:15
Brak tytu逝- Judyta Czerwiec () - 2009-03-20 00:55:38
Strasznie mi si podoba. Zabawne, odzwierciedlaj帷e realia 篡cia dorastaj帷ych ludzi.
jestem pod wra瞠niem- natalia () - 2007-07-05 21:52:52
z przyjemno軼i mo積a si w tym zanurzy.... SPOKO :-)
Brak tytu逝- janisss () - 2007-04-26 00:02:42
hej, to naprawde dobre! czulam taki pospiech jak to czytalam, slowo po slowie jak pociag pospieszny...Kajko i Kokosz warci wspomnienia;-) Pozdrawiam!


Redakcja nie ponosi odpowiedzialno軼i za tre嗆 opinii.

Redakcja zastrzega sobie prawo redakcji, skr鏒闚, b康 usuni璚ia opinii zawieraj帷ej tre軼i zabronione przez prawo, wulgarne, obra幢iwie, reklamowe, naruszaj帷e prawa cernuus.art.pl lub innych os鏏 albo naruszaj帷e zasady wsp馧篡cia spo貫cznego.

Jednocze郾ie przypominamy, 瞠 osoba zamieszczaj帷a opinie, o kt鏎ych mowa powy瞠j, mo瞠 ponie嗆 za ich tre嗆 odpowiedzialno嗆 karn lub cywiln.

           Teatr

    I kto to m闚i

        Obyczaje

          Eseje

          Poezja

        Recenzje

          Proza

  Cienk?kresk?/a>

       Reporta瞠

     Komentarze

   Ustaw jako startow?/a>     Dodaj do ulubionych     Kontakt      Home      Biuletyn Cernuus: (mail)     

Czasopismo kulturalne Cernuus ukazuje si?od 1999 r. w Olsztynie
Wydawca - Olszty雟kie Towarzystwo Inicjatyw kulturalnych
Redakcja - Jakub Rudnicki, Jakub Ciczkowski, Paulina Sosnowska